Tutaj truje michnikowszczyzna i KPP. Polecam - Ewa Milewicz
Kategorie: Wszystkie | o polityce | czytelnia
RSS
czwartek, 08 czerwca 2006
To i owo - kolejne

Ja, babcia Ewa, oświadczam: nie będę w swoim blogu nadstawiać drugiego policzka. Każdy wpis, który uznam za plucie, przeniosę do rezerwatu - na swoim blogu. Wpis - nie jego autora.

Rezerwat powstanie w ciągu kilku dni - czas jesty mi potrzebny, aby go zaopatrzyć w czytelnię.

Jakbym kogoś w życiu cywilnym wyzwała od komunistów, czy faszystów, nie podając żadnych dowodów to bym była ... No właśnie.

W moim blogu tak będzie: Plucie - w rezerwacie albo w reszcie netu.

To dość dużo miejsca. Plum, plum.

Platforma na Karaibach

Rokita co pewien czas organizuje konferencje prasowe gabinetu cieni, ale one nie mają szans. Kto chce dowiedzieć się, co opozycja sądzi o kwotach mlecznych?

Prasa i telewizory tak nie działają. One (my) mamy w nosie zdanie opozycji w takich sprawach.

Jak już PO poruszy jakąś kwestię merytoryczną typu podatki, która może zainteresować media to robi to w sposób niewiarygodny. Wczoraj np. rozdali dziennikarzom wyliczenie ile straci na podatkach Gilowskiej przeciętna rodzina z kilkorgiem dzieci. Wyszło im, że 2 tys. 516 zł rocznie.

To jednak okazała się propaganda partyjna. Zaraz to wykrył na konferencji prasowej Jacek Czarnecki z Radia Zet. Bo faktycznie to nie przeciętna rodzina tyle straci na podatkach, ale rodzina, w której jest naukowiec, artysta, dziennikarz.

Zresztą na pierwszy rzut oka te wyliczenia są podejrzane. Zakładają np. że taka rodzina przeciętnie wyjeżdża samochodem 3 tys. km miesięcznie.

Trochę mnie dziwi, że PO nie ma jakiegoś znawcy od gospodarki w Sejmie.

PO sprawia wrażenie jakby wyjechała kilka miesięcy temu na wakacje, gdzieś na odległą wyspę. Stamtąd co kilka tygodni wpadają do Warszawy i wtedy urządzają jakiś krótki show. Kiedy powstawała koalicja, akurat był długi weekend kwietniowo/majowy. PO nie było w mediach. Ostatnio kongres PiS - zero reakcji Platformy.

Wymyślają pomysł ruchu obywatelskiego wokół antygiertychowskich manifestacji. Minęło prawie 3 tygodnie i nic. Powiedzieli, odfajkowali obowiązek opozycji i wyjechali na Karaiby.

środa, 07 czerwca 2006
To i owo
Galba jest tchórzem, który pod pseudonimem pluje innym w twarz. Jego ostatni wpis zostanie w najbliższym czasie przeniesiony do rezerwatu.
Krwi dziś nie pobrali

Już 8.30 a nikt mi krwi nie pobrał, żeby zbadać poziom patriotyzmu. Jaka ulga, bo mi się chyba obniżył po wysłuchaniu Jacka Kurskiego z PiSu w ToK FM. Zajął się patriotzymem PO. Wybadal, że posłowie z tylnych ław PO są patriotyczni, gorzej z czołówką. Zastanawiam się jaki jest sens rozmawiania z Kurskim. To polityk, który istnieje tylko dzięki mediom. Gdyby go nie zapraszały telewizje, radia, gdyby gazety z nim nie rozmawiały to by go nie było. Ale on zdaniami typu dziadekTuska czy  mierzenie patriotyzmu PO ”robi audycję”, tekst w gazetach. U mnie jest on na indeksie. Tylko kolegów z  „Gazety” nie umiem przekonać do tego indeksu.

Nie, nie proponuję cenzury tak jak w PRL lecz kodeks Boziewicza.

Poseł  Kurski lubi być trendy. A teraz w koalicji lansuje się odmierzanie patriotyzmu. Zaczął Michał Kamiński sugerując poprzednie ekipy w MSZ nie były patriotyczne. Kamiński rozwinął twórczo myśl swego szefa prezesa J.K. o tym, że MSZ odzyskany. Kurski dziś poprawił.

Wszystkich przebił Roman Giertych. Przedmiot wychowanie patriotyczne - to jest to. Szóstka z wychowania patriotycznego będzie dla ucznia, który napisze w pracy rocznej, że za ojczyznę by życie oddał. Ten kto się wykpi słowami ojczyzna to zbiorowy obowiązek zasłuży na tróję. Bez egzaminu na uniwersytet dostanie się ten, kto opisze i napiętnuje konkretne przypadki osobników niepatriotycznych.

Ci co wyjechali za granicę - to będzie problem Giertycha. Jak zmierzyć ich stopień patriotyzmu? Czy można być patriotą i równocześnie człowiekiem niewierzącym? A co przepraszam z tymi wyborcami, którzy głosowali na liderów PO, czyli na niepatriotów zdaniem Kurskiego? A co z rodzicami, którzy nie dają rękojmi odpowiedniego wychowania dzieci?

To są tzw. wyzwania przyszłości. Idę im sprostywać.

wtorek, 06 czerwca 2006
Dystrybucja nawaliła

”Nas to wszystko co tuż po wyborach wyprawiała Platforma i niektóre media doprowodzało do szału, bo sprowadzało się do powiedzenia:«Kaczynskich i ich partię wolno obrażać do woli i w dowolny sposób, a my mamy milczeć». Na to zgody nie ma. I nie ukrywam, jednym z naszych celów jest to, żeby - mówiąc językiem uczonym - dystrybucja prestiżu i godności była w Polsce równa. Chcemy tu przywrócić elementarny porządek”.

Tak mówi Jarosław Kaczyński w książce - wywiadzie, który przeprowadzili Piotr Zaremba i Michał Karnowski, dziennikarze „Newsweeka”. Dzieciństwo, rodzice, polityka itd. Obaj bracia. Dużo zdjęć, prywatnych i publicznych.

Ten cytat powyżej to mój ulubiony. Czy rzeczywiście jest u nas prawo,że Kaczyńskich i PiS wolno obrażać do woli? Nie słyszałam, nie czytałam, nie widziałam.

Co to jest ”dystrybucja prestiżu i godności”? I czy może być ta dystrybucja prestiżu równa? I kto tę równość ma zagwarantować?

Słowa, że „chcemy tu przywrócić elementarny porządek” niepokoją mnie. Bo jak ten porządek przywracać? Jak zagwarantować tę równą dystrybucję? I czy ta dystrybucja nie jest aby głównym motywem obecnych rządów?

Dla wnikliwych i podejrzliwych, w tym galby i emenefixa: cytat pochodzi ze str. 8.

poniedziałek, 05 czerwca 2006
Uwaga! Siły Patriotyczne

Była kiedyś taka rosyjska piosenka z refrenem ?dwa szagi w pieriod i tri nazad?. I ona mi się kojarzy z PiSem. Naprzód więc mówi się w Sejmie o łże elitach, prawnikach, sędziach, dziennikarzach. Lekarzom grozi kamaszami a potem okazuje się, że to wszystko zostało źle zrozumiane. Że łże elity to nie jest antyinteligenckie, bo dotyczy tylko kilkuset osób. Naprzód się traktuje organizacje pozarządowe jako wroga a potem okazuje się, że PiS jest przyjacielem tych organizacji.

Platforma może nie strawiła przegranej, ale PiS nie strawił wygranej. Przemówienie prezesa to było wystąpienie lidera opozycji. A przecież już się rządzi, ósmy miesiąc.

Jak może lider partii mówić ”MSZ odzyskany”? Przecież to PiS namawiał Stefana Mellera naprzód by wszedł do rządu a potem - by w nim pozostał. To prezydent Lech Kaczyński namawiał Mellera by nie odchodził. A teraz odzyskali MSZ.

Tak i tak prezes PiS odezwał się delikatnie. Michał Kamiński użył słów mniej wyszukanych: siły patriotyczne zaczęły wreszcie kontrolować politykę zagraniczną - powiedział na kongresie. To nie jest szeregowy polityk PiS. To człowiek prezesa, przez niego chwalony publicznie.

Kaczyński nie jest autokratą. On wie, że słowa o siłach patriotycznych nie powinny paść na jego kongresie. Wie, że MSZ odzyskany to nie jest dobre sformułowanie.

Ale tą partią rządzącą rządzą emocje. Za polityką PiS kryje się myślenie typu: tyle lat byliśmy na politycznym marginesie. Teraz możemy więcej.

sobota, 03 czerwca 2006
Drut na udzie

Prezydent Lech Kaczyński wypisał się ze swojej partii. W porządku i gest, i jego uzasadnienie. Że - jak powiedział - Polacy nie chcą, by prezydent był partyjny, by reprezentował tylko część, nie całość.

Przemawiał krótko. I w tym krótkim wystąpieniu znów najechał na PO, że się nie pogodziła z porażką. Może i się nie pogodziła, ale skoro Lech Kaczyński  chce być niepartyjny to nie powinien non stop zajmować się jedną partią. Czyli PO. 

Dobrze, że Jarosław Kaczyński wziął do rządu Zytę Gilowską. W ten sposób coś na kongresie PiS zazgrzytało. Ona jako minister finansów boi się, że kongres w uniesieniu zechce wydać trochę budżetowych pieniędzy. W końcu jak się ma hasło „bliżej ludzi” (a takie ma PiS) to aż się prosi, aby jakieś pieniądze wydać.

Gilowska to rodzaj hamulca. Za to, że jest ona w rządzie należą się J. Kaczyńskiemu oklaski. Gilowska to dla PiS coś w rodzaju drutu jaki sobie dobrowolnie dla niewygody nakładają członkowie Opus Dei.

15:24, ewa.milewicz , o polityce
Link Komentarze (2) »
piątek, 02 czerwca 2006
Podsłuchaj, to przyjemne

Piszę ten blog już trzeci dzień. I ciągle o lustracji. Choć to nie jest blog monotematyczny.

Teczką Jarosława Kaczyńskiego zajął się prokurator. Podejrzewa on bowiem, że zostala sfałszowana. Precyzyjniej: tak podejrzewa zarówno prokurator, jak i sam J.K. Za decyzją prokuratora stoi prokurator generalny, Zbigniew Ziobro, ulubiony minister J.K. Można domniemywać, że kolejność zdarzeń była taka: prezes Kaczyński telefonuje do Ziobro, ten do prokuratora i śledztwo się toczy.

Co mają jednak zrobić ludzie, zwykli ludzie, którzy nie dodzwonią się do Ziobro a też mają poczucie, że ich teczka została sfałszowana? Tym bardziej co mają oni robić, skoro PiS chce zlikwidować sąd lustracyjny.

No dobrze, poobracajmy dalej faktami. Na to, że dokumenty dotyczące J. K. zostały sfałszowane, jest już jakiś kwit. J.K wygrał przecież w latach 90 tych proces z tygodnikiem „Nie”. Opublikował on sfałszowaną przez służby lojalkę J.K.

„Nie” po wyroku sądowym uznał, że dał się wpuścić służbom. Dodam tylko, że „Gazeta” od razu kiedy „Nie” opublikowało ten falsyfikat napisała, że to falsyfikat i nieprawda. Tak po prostu, na intuicję i wiedzę, że J. K. w opozycji był bardzo w porządku.

Wyrok sądu korzystny dla J.K. oznacza jednak, przy okazji, że kwity SB były fałszowane. Jeśli ktoś sfałszował kwit dotyczący J.K. to dlaczego nie miał by sfałszować kwitów dotyczącyh innych osób? Czy można używając rozumu, nie zaś zaklęć i uczuć, uznać, że inne dokumenty nie były fałszowane, dorabiane etc.?

No i jeszcze mnie wkurza, że politycy mają publikować cale swoje teczki, łącznie z życiem prywatnym z czasów opozycji. Dlaczego niby każdy ma się zapoznawać ze szczegółami ich życia domowego? Czy to jakaś kara wymierzana przez IV RP na opozycjonistach z okresu PRL?

Każdy kto to czyta i uważa, że przesadzam, niech sobie przypomni dwie ostatnie swoje rozmowy z własną rodziną albo kumplami. I niech sobie wyobrazi, że je jakieś specsłużby nagrały. I za 20 lat wpuszczą do internetu.

I proszę teraz zamknąć oczy i posłuchać w myśli tych nagrań.

14:24, ewa.milewicz , o polityce
Link Komentarze (6) »
czwartek, 01 czerwca 2006
O żywieniu i myśleniu

Bogdan Rymanowski powiedział wczoraj w magazynie wieczornym w TVN 24, że ksiądz Tadeusz Isakowicz-Zaleski miał łzy w oczach. Wczoraj, kiedy ogłaszał, że mu kuria zakazała publikować pracy o agentach w kościele.

Sama tych łez nie zauważylam, ale Rymanowski ma rację - chyba tak było.

Jakie to ma znaczenie? Takie, że kwestie lustracji są bardzo emocjonalne. Trudno tu zachować stałość przekonań a zwłasza trudno mieć twardy pomysł jak lustrować. I czy.

Chciałabym, aby było jasne kto donosił. Chciałabym, aby były znane podkategorie tych donosicieli: np. X brał pieniądze, Y dodawał od siebie jak zaszkodzić przyjaciołom, a Z miał chore dziecko i bał się aresztowania.

Tylko jak to zrobić? Jak odcedzić tych donosicieli? Jak odcedzić tych zdecydowanie paskudnych od tych którzy okazali w jakimś momencie słabość?

Przeczytałam wywiad w "Życiu Warszawy” z księdzem Tadeuszem I-Z. I on tam opowiada o księdzu, który donosił na księdza Józefa Tischnera. Ksiądz Tadeusz I-Z cytuje ten donos: „jest [znaczy Tischner - em] nieoprzeciętną osobowściśą, niezależny w swoich poglądach, potrafi zbierać wokół siebie ludzi”.

Według ścisłych przepisów opozycyjnych z SB nie trzeba było w ogóle rozmawiać. Tylko podawać imię, nazwisko i adres zameldowania. A na pozostałe pytania odmawiać odpowiedzi. Ale księża rozmawiali - i to zrozumiałe. Ale czy słowa o nieprzeciętnej osobowości księdza Tischnera można nazwać donosem? Sorry, ale ja nie umiem.

I dlatego przy śniadaniu jestem za tym, aby szybko opublikować oczekiwane przez amatorów lustracji akta a przy drugim śniadaniu - nabieram wątpliwości. Raz mi żal księdza Tadeusza I-Z, a po chwili myślę sobie, że zwłaszcza ksiądz powinien oczekiwać sprawiedliwości, kiedyś, potem, w innym świecie.

15:47, ewa.milewicz , o polityce
Link Komentarze (3) »
środa, 31 maja 2006
Piękny dzień, mimo wszystko

Bogu dzięki, że ten amok lustracyjny trafił na księży. Ksiądz Tadeusz Isakowicz -Zaleski dostał od kościoła zakaz lustrowania a nawet pracy naukowej nad aktami IPN. Gdyby to jakiś świecki lustrator zabrał się za swoje środowisko, nikt by mu zakazu nie wydał. Poza tym jak lustrują księdza, to głos jego kościelnych obrońców jest bardziej słyszalny. Biskupi, arcybiskupi a nawet sam B 16 się odzywa.
No i jeszcze dwa inne szczęścia: że ta lustracja księży trafiła się akurat w Krakowie, u abp Dziwisza. Który lustrację powstrzymuje. Abp Dziwsza trudno jest atakować bo to tak jak by się atakowało JP 2. I na szczęście abp w kontekście lustracji używa słów „sprawiedliwość” i „miłosierdzie”. Tak napisała krakowska kuria w swoim wtorkowym oświadczeniu.
Na dodatek zacytowali B 16 i jego słowa „o aroganckiej pozie sędziów minionych pokoleń”. Czyli przyznali rację tym wszystkim, którzy te słowa zrozumieli jako wypowiedź B 16 o polskiej lustracji. Bo różni znawcy kościoła tłumaczyli, że B 16 mówił o inkwizycji, albo o przepraszaniu za grzechy kościoła.
Jak to dobrze, że ksiądz Tadeusz I-Z okazał się człowiekim niezawziętym i się podporządkował zakazowi.
Jak to dobrze, że prezydent chłodzi, takimi i owakimi wypowiedziami w TVN 24 ten tropik lustracyjny.
Piękny dzień, mimo wszystko.

15:39, ewa.milewicz , o polityce
Link Komentarze (3) »